Odbiór kluczy i pierwsza niespodzianka: sufit surowy, nieotynkowany beton. Za oknem bocznica kolejowa i teren poprzemysłowy. Zamiast to maskować — zrobiliśmy z tego punkt wyjścia.
Beton nad głową,
Deweloper wydał lokal ze stropem, którego nikt nie zamierzał tynkować. Klasyczna reakcja to sufit podwieszany i zapomnienie o sprawie — kosztem dziesięciu centymetrów wysokości i całego charakteru wnętrza.
Zrobiliśmy odwrotnie. Beton został wyszlifowany, polakierowany i podzielony czarnymi listwami na regularne pola, przez co czyta się jak zamierzona kompozycja, a nie niedokończona budowa. Widoczne za oknem tory kolejowe przestały być wadą — stały się kontekstem, do którego wnętrze świadomie się odnosi.
„Nie walczę z tym, co zastane. Beton, tory i postindustrialny teren za nimi to materiał — tak samo jak dębowy fornir i przedwojenny kredens.”
Meblościanka, tylko
Kuchnia w salonie nie miała wyglądać jak kuchnia. Zaprojektowałem ją jako jedną bryłę biegnącą od ściany do ściany — to bezpośrednie nawiązanie do meblościanek z lat sześćdziesiątych, w których wszystko chowało się za spójnym frontem.
Fronty wykonano z forniru dębowego z bielmem i czeczotą. Rysunek słojów jest spójny, układany z jednej kłody, tak cała ściana czyta się jak jeden fragment drewna. Czerń blatu i górnych, granatowych szafek schodzi w tło, aby nie dominować forniru.
Kredens, który
Jadalnia jest wydzielona — nie aneksem, tylko prawdziwymi ścianami i metalowo-szklanymi drzwiami o wysokości 220 cm. To one nadają całemu mieszkaniu rytm. Czarne, wypełnione mlecznym szkłem, wpuszczają światło, porządkują ciąg pomieszczeń i kontrastują z białymi ścianami o wysokości 275 cm.
Główną rolę gra tu przedwojenny kredens z ciemnego drewna, odnowiony lakierem. Wokół niego postawiłem krzesła z PRL-u (Puchała modele 300-123 i 300-124) w graficznej tapicerce z plecami w musztardowym welurze — drewno zyskało nową politurę. Zestaw nierówny, bo dobre wnętrze nie jest kompletem z katalogu.
Drzwi o wysokości 220 cm
Przedpokój dostał to, czego zwykle mu brakuje – sens. Zamiast korytarza do przejścia — wąska biblioteka na wspornikach, dwie grafiki, kinowe fotele w granatowym welurze i geometryczny jeleń na ścianie. Jodełka na podłodze prowadzi wzrok do sypialni. Za zakrętem czek kilkumetrowa galeria plakatu.
Orzech z PRL-u pod betonem
Komoda i regał pochodzą z lat sześćdziesiątych. To rumuńskiej produkcji meble z zestawu Bilea, orzech, po pełnej renowacji. Obok działający radioodbiornik Unitra i lampa łukowa — zestaw, który pojawił się nie z nostalgii, tylko dlatego, że tak zrobionego drewna dzisiaj nikt już seryjnie nie robi.
Wada bywa atutem
Betonowy sufit i tory za oknem zostały włączone do projektu zamiast zamaskowane. Wnętrze zyskało tożsamość, a klient dziesięć centymetrów wysokości.
Eklektyzm to nie chaos
Przedwojenny kredens, meble PRL, loftowe drzwi i współczesna kanapa działają razem, bo trzyma je jedna paleta i jeden rytm podziałów.
Meble z historią
Zamiast kompletu z sieciówki — odnowione orzechowe bryły z lat 60. Za pięćdziesiąt lat nadal będą dobre; płyta meblowa nie będzie.
Masz stan deweloperski
Najciekawsze wnętrza powstają tam, gdzie coś jest nie tak. Dziwny układ, niski sufit, widok na halę. Pierwsze spotkanie jest bezpłatne — sprawdźmy razem, co da się wyciągnąć z Twojego wnętrza.